Egipski kontratak W tym momencie Ramzes II wykazał się wyjątkowym bohaterstwem. Nie bacząc na własne bezpieczeństwo przywdział kolczugę i ruszył do boju. U jego boku pozostała tylko gwardia przyboczna oraz jego dwa wierne rumaki. Nie czekając bezczynnie ruszył wraz ze swą gwardią do boju z wrogiem:
„Jego Królewska Mość rzucił się między szyki nikczemnego Hetyty sam jeden. Ruszył naprzód, a gdy się rozejrzał, ujrzał, że otacza go 2.500 rydwanów, zmierzających do niego, oraz wszyscy zwiadowcy nikczemnego Hetyty i licznych krajów które mu towarzyszyły”K.A. Kitchen, s. 68.
Osobista odwaga faraona zapewne bardzo wzmocniła morale jego armii. Wraz z gwardią przyboczną Ramzes II uderzył na wrogie oddziały, które przekonane o swym zwycięstwie zajęły się plądrowaniem obozu egipskiego. Z dostępnych źródeł dowiadujemy się, że uderzał sześć razy na wroga. Jednakże w tej krytycznej sytuacji w której znalazł się faraon, nie jego osobista odwaga, lecz przybycie Nearinów z wybrzeża Amurru, uratowało Ramzesa II przed całkowitą klęską. Oddziały Nearinów uderzyły zapewne na tyły lub flankę wojsk hetyckich, które atakowały obóz Ramzesa, powodując powstanie zamieszania wśród Hetytów. Dowódcy hetyccy widząc to nowe zagrożenie, zapewne nakazali odwrót spod obozu Ramzesa II w kierunku południowym i tam doszło do przegrupowania szyków.