Określone zostały również zakazy „na używanie urządzeń, linii i sieci telekomunikacyjnych bezpośrednio połączonych drogą kablową, radiową lub w układzie międzynarodowych systemów satelitarnych z liniami, urządzeniami lub sieciami znajdującymi się poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej – podmiotowi zagranicznemu lub spółce z udziałem podmiotów zagranicznych” oraz „na używanie międzymiastowych linii i sieci telekomunikacyjnych oraz na świadczenie międzymiastowych usług telekomunikacyjnych – podmiotowi zagranicznemu lub spółce z udziałem podmiotów zagranicznych, jeżeli udział podmiotów zagranicznych w kapitale zakładowym lub akcyjnym przekracza 49,0%” (Ustawa o łączności, 1990).

Ograniczenia te, w połączeniu z ogromnymi kosztami wejścia na rynek telekomunikacyjny wynikającymi z konieczności uzyskania licznych licencji i zezwoleń oraz utworzenia własnej sieci dostępowej, stanowiły ogromną barierę w procesie liberalizacji branży telekomunikacyjnej. Nie bez znaczenia pozostawał również fakt, że realnym właścicielem TP SA było Ministerstwo Łączności, pełniące funkcję reprezentanta Skarbu Państwa, co powodowało powstawanie konfliktów interesów. Prowadziło ono politykę przyznawania zezwoleń operatorom na rynkach lokalnych, która często nie kierowała się interesem liberalizacji rynku, lecz raczej jego zwalczania.