.. Oprócz nagrywania formalnych sesji studyjnych rejestrował też dema powstałe w hotelu czy nieformalne jamowanie w klubach nocnych. „Hendrix zrobił więcej w tym [krótkim] okresie niż większość artystów przez całe życie” (Taysom). Po jego śmierci wydano setki płyt, co czyni go prawdopodobnym rekordzistą w liczbie pośmiertnie wydanych albumów. Cieszył się ogromną popularnością.
W jednym z wielu artykułów, poświęconych gitarzyście, możemy przeczytać: „Nikt nie grał tak jak on, nikt nie był związany z muzyką jak on, nikt nie był tak samo „cool, [...] nikt nie był tak głośny, ani tak ciężki [...]”. Dla wszystkich, którzy go słyszeli i widzieli, Jimi Hendrix był po prostu bogiem. Gitarowi herosi, tacy jak Slash, Eddie Van Halen i Matt Bellamy z Muse, mówili jasno i jednogłośnie: Hendrix był poza [zasięgiem]. Zapytany przez K! jak wygląda Bóg, Kirk Hammett z Metalliki odpowiedział: „Czarny, z opaską na głowie, miał afro, grał na Woodstock”, podczas gdy z Electric Wizard oświadczył: „Ci deathmetalowcy myślą, że słuchają najcięższej muzyki w historii, ale jeśli kiedykolwiek widzieliby Hendrixa, sami by się zesrali” (Ruskell).