Fritz Haarmann długo unikał konsekwencji swoich czynów, ze względu na fakt, iż był konfidentem policji. Swoje ofiary zwabiał do mieszkania z rejonu dworca kolejowego. Jedną z jego ofiar był syn właścicielki domu, gdzie wynajmował mieszkanie. Haarmann sprzedawał na targu mięso z ciał swych ofiar, twierdząc, że to wieprzowina, czym zyskał przydomek Wilkołaka z Hannoveru. Nie miał wielu klientów, ludzie narzekali na dziwny, mdły smak sprzedawanego mięsa. Gdy zapytany, na sali sądowej ilu ich było (młodych chłopców), w ostatnim słowie, wzruszył ramionami i szepnął, że chyba ze 40. Obecnie szacuje się, że ofiar było około 50Jakub Korus, Poczciwy ojczulek, „Newsweek”, 1-2/2024, s. 69..

Fritz Haarmann został skazany na śmierć i stracony przez ścięcie gilotyną. Partner Fritza dostał wyrok 12 lat pozbawienia wolności.

Ofiary Haarmanna