Wykonany z papieru zamek zajmuje prawie cały stół. Wygląda jak zbudowany z czerwonej cegły, z miedzianym dachem. Ma wieże i most zwodzony, jako wody w fosie użyto lustra. Zamek należy do chłopca, który ma na imię William. Dziecko podnosi i opuszcza most, a żołnierze z cyny maszerują przez niego. W zamkowej sali rycerskiej wiszą w ramach figury z kart: królowie, damy i walety.

Pewnego wieczoru William zagląda przez okno do sali i widzi, że karty poruszają się i kłaniają. Damy machają wachlarzem i tulipanem, a królowie pozdrawiają berłami. Chłopiec nieopatrznie uderza głową w zamek i karciani rycerze grożą mu halabardami. Dziecko rozumie ostrzeżenie i przyjaźnie kiwa głową. Prosi karty, by coś powiedziały, ale milczą.

W końcu walet kier wychodzi z ramy i rozmawia z chłopcem. Mówi, że służy królowi i królowej, a nie Williamowi. Prosi o zapalenie świeczki i zaczyna opowiadać historię. Opowiada o królu kier, który urodził się w złotej koronie i żył w dostatku. Potem w historii pojawia się król karo, którego wspomina walet karo. Żąda świecy i mówi o swoim królu i królowej. Następnie walet trefl sam wychodzi i mówi o trudnym życiu swojego króla. William zapala mu białą świecę, a walet trefl milknie na rozkaz swego władcy.