Ponadto we wsi Matyldzin zamordowali dwóch mężczyzn z Lipskich Bud.
Przebieg 13 września około godziny 9:00 Niemcy wkroczyli do Cecylówki. Idąc przez wieś metodycznie, dom po domu, wyprowadzali mężczyzn na drogę i poddawali ich rewizji. Każdego, przy którym znaleziono choćby scyzoryk lub brzytwę, zabijano na miejscu.
W pewnym momencie przed szpalerem Polaków i Żydów ustawiono karabin maszynowy, najwyraźniej z zamiarem ich rozstrzelania. Egzekucja została jednak odwołana przez niemieckiego oficera. Następnie zatrzymanych ustawiono w kolumnę czwórkową i pognano na drugi koniec wsi. Wcześniej, za pośrednictwem tłumacza, rozkazano im oddać dowody tożsamości, które natychmiast spalono. Po dotarciu na miejsce wszystkich mężczyzn wpędzono do stodoły należącej do rodziny Gzowskich, gdzie spędzili w zamknięciu kilka godzin.
Około południa Niemcy otworzyli wrota do stodoły i zaczęli ciskać do środka granaty ręczne. Budynek wkrótce stanął w płomieniach. Ofiary, które próbowały uciec, były zabijane przez żołnierzy. Ostatecznie masakrę przeżyło jedynie czterech mężczyzn – trzech Polaków oraz nieznany z nazwiska Żyd – którzy, korzystając z osłony dymu, wymknęli się z płonącej stodoły i ukryli w pobliskich zabudowaniach.