W czasie tych walk został wzięty do niewoli żołnierz kawalerii nieprzyjacielskiej pochodzący z Królewca. Patrol po wykonaniu szarży natrafił na placówkę własnej piechoty należącą do 79pp. Nieprzyjaciel w tych potyczkach, z patrolem 4 szwadronu z 11 p.uł., poniósł straty, było kilku zabitych i rannych. Patrol ppor. Władysława Kossakowskiego powrócił do macierzystego pułku dopiero wieczorem, z jednym ciężko rannym (ułan Dydach Błaszkiewicz). Działania obu podjazdów, a szczególnie patrolu 4 szwadronu bardzo pozytywnie ocenił mjr Bohdan Konstanty Wieczorkiewicz (I zastępca dowódcy 11 p. uł.). Informacje zdobyte przez podjazdy zostały przekazane do sztabu armii.
Po pierwszym dniu walki Sytuacja Mazowieckiej Brygady Kawalerii po pierwszym dniu walk była korzystna, dzięki zaangażowaniu jej wszystkich sił. Niemcy nie zdołali przełamać pozycji obronnej brygady. Główny wysiłek niemieckiej 3 armii był skierowany na Mławę, a kierunek na Przasnysz traktowano jako pomocniczy. Straty brygady w pierwszym dniu walk były nieznaczne, około kilkudzidziesięciu zabitych i rannych. Jedno uszkodzone działo, utracone 3 wozy bojowe w dywizjonie pancernym. Straty nieprzyjaciela na kierunku brygady nie dało się dokładnie ustalić, ale też nie były znaczące. Niemcy utracili kilkanaście pojazdów.