Do Etrurii udał się świeżo wybrany na konsula Gajusz Flaminiusz Nepos, by przeciąć drogę wojskom inwazyjnym.
Armia rzymska Konsul Flaminiusz nie był genialnym wodzem – o wiele lepiej znał się na polityce. Ponieważ obawiał się opozycji w Senacie, który nie był przychylny człowiekowi pochodzącemu spoza rzymskiej elity, opuścił stolicę wcześniej i wbrew prawu objął stanowisko konsula 15 marca nie w Rzymie, a już w obozie wojskowym w Ariminum. Jak większość wodzów rzymskich tych czasów, był człowiekiem odważnym, ufającym w przewagę rzymskiej piechoty i żądnym sukcesów, które zapewniłyby mu pozycję i uznanie wśród współobywateli. Gdy okazało się, że Hannibal niespodziewanie przekroczył granice Etrurii zmuszając wojsko do przejścia moczarów i wezbranej rzeki Arno, Flaminiusz postanowił nie czekać na drugą armię konsularną i ruszył w pościg za armią kartagińską, która rozpoczęła grabież żyznych terenów Etrurii. Jego armia liczyła 30 tysięcy dobrze uzbrojonych żołnierzy, której trzon stanowiły legiony ciężkozbrojnej piechoty.