Indianie rozpoczęli gwałtowny ostrzał do skłębionej na drodze masy ludzkiej. Szeregi brytyjskie ogarnęła panika, strzelano nawet do własnych żołnierzy, co pociągnęło nadzwyczaj duże straty.
Wielu Anglików panicznie bało się Indian, o których słyszano wiele okropności. Na drodze poległy setki żołnierzy od ognia własnego i przeciwnika. Doświadczeni w walkach w koloniach członkowie milicji lokalnej rozpoczęli odwrót. Zostali jednak szybko zmuszeni przez Braddocka do sformowania linii. Grupa z Wirginii, która rozpoczęła kontratak, na nieszczęście także dostała się pod ostrzał z własnej strony i wycofała się w nieładzie. W tym czasie oficerowie gorączkowo przywracali ład w szeregach regularnych formacji brytyjskich. Brytyjczycy wzmocnieni działami Braddocka rozpoczęli nawet kontratak. Dowodzący nimi podpułkownik Burton został jednak ranny, co załamało atak. W końcu Braddock widząc, że bitwa jest przegrana, dał rozkaz do odwrotu. Po tym jak zabito pod nim cztery konie generał został w końcu śmiertelnie ranny postrzałem w płuco. Widząc rannego generała Brytyjczycy rzucili się do panicznej ucieczki, pozostawiając na placu boju działa, amunicję i wozy taborowe.