Podobno Mikołaj II jako car nigdy się już potem z nią nie spotkał na osobności, ale nadal często oglądał ją na scenie i zawsze wspierał dyskretnie, gdy tylko potrzebowała. Towarzysząca jej fama byłej carskiej faworyty znacznie ułatwiała i uatrakcyjniała całe jej życie i karierę artystyczną.

Później Matylda miała jeszcze związki intymne z dwoma innymi wielbicielami z dynastii Romanowów – wielkimi książętami: Sergiuszem Michajłowiczem (1869–1918) i (1879–1956). Jej adoratorem i częstym bywalcem w jej domu był także przez jakiś czas ojciec tego ostatniego, wielki książę Włodzimierz Aleksandrowicz (1847–1909). Kiedy jednak w 1902 urodziła syna Władimira, zwanego Wową (zm. 1974), nadano mu nazwisko panieńskie matki i takie nosił do dwudziestego roku życia. Dlatego też są poważne wątpliwości, który z wymienionych Romanowów był naprawdę jego ojcem. Niezależnie od tego, że po latach, w swoich wspomnieniach Krzesińska napisała, że Wowa był synem jej późniejszego męża, wielkiego księcia Andrzeja WładimirowiczaJ. O. Księżna Romanowska-Krasińska / Matylda Krzesińska, Wspomnienia. Romans z carem Mikołajem i lata następne..., Wydawnictwo Philip Wilson, Warszawa 1996..