Czekając w więzieniu na śmierć, Puertocarrero wspominał wspólne z Antonim przedzieranie się przez labirynt pism BE biskupa Burgos, miłość Antoniego do synowej księcia moskiewskiego Jana, Heleny; ulegał to falom nienawiści do Corteza, to namiętności do Mariny; rozmyślał o biskupie nowogrodzkim Łukaszu Żydzięcie, który obawiał się, że jego osobowość rozpływa się w osobowości biskupa krakowskiego Stanisława, o jego chazarskim pochodzeniu i domniemanym judaizmie. Plamy na ścianach zaczęły się więźniowi zmieniać w obrazy współżyjących ze sobą Mariny i Corteza, karła, a wreszcie Łukasza Żydzięty z jego twarzą, który pytał go po co nauczył się na pamięć Dziennika podróży ku śmierci.
Wykonawca testamentu Antoniego, starszy pan Villafana, przykuty do wózka starzec, poinformował Jana Diaza, że Puertocarrero został uwięziony przez biskupa Fonescę, gdy zamierzał przedstawić sprawę Corteza cesarzowi Karolowi i zmarł w więzieniu w obronie dobrego imienia swego wodza. Wobec różnicy poglądów pomiędzy nim a jego przyjacielem Antonim, który starał się przeszkodzić Cortezowi, stary pan Villafana zażądał, by Diaz dokonał wyboru pomiędzy spadkiem po Villafanie a zbiorem pism BE Puertocarrera. Uczynił tak wskutek snu w którym Łukasz Chazar wieszał na oczach Arona, biskupa Stanisława, a potem Puertocarrero powiesił Antoniego Villafanę.