Następstwa Po zdarzeniu sprawca został zatrzymany i skierowany na obserwację psychiatryczną. W toku postępowania uznano go za niepoczytalnego i w październiku 1995 roku został umieszczony w szpitalu psychiatrycznym w Dniepropietrowsku z rozpoznaniem schizofrenii paranoidalnej. Jak ustalono, kilka lat wcześniej Czyczkin doznał urazowego uszkodzenia mózgu wskutek wypadku samochodowego, a w 1992 roku dokonał próby samobójczej – wyskoczył za burtę podczas służby na trawlerze rybackim w obwodzie kaliningradzkim. Późniejszy terrorysta rozstał się z żoną i przez pewien czas przebywał w szpitalu psychiatrycznym. Czyczkin nienawidził swojej matki, uważając ją za „wiedźmę” winną jego choroby. Przejawiał też skłonności sadystyczne – pewnego razu zabił kota i wypalił mu oczy papierosem. Po ataku okazało się, że Czyczkin miał nadzieję na wyleczenie swojej choroby psychicznej w Stanach Zjednoczonych.
W trakcie porwania zakładniczka Tetiana Ustynowa w rozmowie z napastnikiem dowiedziała się, że matka Czyczkina pracowała wcześniej w przedszkolu „Teremok”, co mogło zadecydować o wyborze przez niego celu ataku.