Przytacza fragmenty utworu szczególnie rażące dobry smakː I granitu nie brak w sercu mas, / Kształtów nie brak, rąk nie brak – głów nie brak, tudzieżː Czasów karta jedna się przewiewa, / A nic nie utworzyli / Po niej idzie druga – ta opiewa, / Że mało uradzili. Prosi więc Ludwisię o napisanie do pan Cypriana o jakiś okruch zrozumiały dla pospolitej tłuszczy. Norwid odpowiedział natychmiast, jednak przede wszystkim jako plastyk. Jego odpowiedź ukazała się w Gazecie Polskiej z 25 maja.
Treść Norwid uznaje, że autor Listów ma rację, gdy twierdzi, że literatura emigracyjna jest niejednolita w myśleniu i obrazowaniu, że niestosownie używa słów, myli się jednak nazywając to manieryzmem. Manieryzm jest bowiem życiem skłamanym, o zielonych gałęziach i pustym pniu. Tymczasem to, co obserwuje jest usychaniem, harmonijnym przejściem z życia w proch, jak harmonijne są suche gałęzie w grupie drzew nad strumieniem na płótnie Ruisadela. Manieryzmem więc okażą się książki panów Kraszewskiego i Rastawieckiego o życiu polskich artystów, bo społeczeństwo polskie nie ma takich potrzeb. I dlatego Wit Stwosz osiądzie w Norymberdze, Chodowieckiego przyjmie Berlin, Płońskiego Amsterdam, a Falk będzie się podpisywał Polonus, aby go ktoś potem odszukał i przeniósł jego prochy do ojczyzny.