Reakcje słuchaczy były różne. Leonard Chodźko skarżył się prelegentowi, ze mówi za szybko. Byli tacy, którzy nie rozumieli pewnych sformułowań mówcy(np.ː że po niedzieli historycznej, są przecież poniedziałki historyczne) albo sprzeciwiali się pewnym wywodom. Ignacy Barański po latach wspominając wykłady pisałː przyznaję, że z wykładu tego niewiele byłem w stanie się nauczyć. Z kolei Marian Sokołowski widział w wykładach Norwida poranny rzeźwy powiew nowego eonu cyklów.

Publikacja Ponieważ wykłady były zapisywane, powstało zagadnienie czy ich nie wydrukować. Norwid sprzyjał tej inicjatywie, chociaż sam nie był tego w stanie zrealizować. Słuchacze postanowili rozpisać pomiędzy sobą subskrypcję. Ich koordynatorem, a zarazem opiekunem publikacji, został Marian Sokołowski. Druk powierzono L. Martinetowi. Nie wiadomo w jakiej postaci oddano tekst wykładów do druku. Mógł to być rękopis sporządzony przez autora z notatek, raczej jednak tekst został spisany przez owych trzech słuchaczy, a następnie poprawiony przez autora. Norwid skarżył sięː książeczka moja o Słowackim nie jest przeze mnie ułożoną, ale spisaną przez słuchaczów bez stenografii i bynajmniej książką nie myśliła być.