Pożegnanie było krótkie, bowiem Wagner i Korniowski zapewnili przyjaciół i bliskich, że chodzi o wakacyjny rejs po Bałtyku.
Obaj żeglarze zamierzali opłynąć Bornholm i dotrzeć do Zelandii, ale ręczna busola, stanowiąca całe ich wyposażenie nawigacyjne, zawiodła i dotarli do wybrzeży Olandii, 200 km na północ od Bornholmu. Zdecydowali się więc trzymać linii brzegowej i tak dotarli wkrótce do Kopenhagi i Göteborga, gdzie naprawiono pęknięty bom, dobudowano bukszpryt i zwiększono powierzchnię żagli.
Następnie, w trudnych jesiennych warunkach pogodowych, kierując się przez Morze Północne, kanał La Manche i wzdłuż brzegów Zatoki Biskajskiej Zjawa zawinęła do Lizbony, a w styczniu 1933 roku do Casablanki. Po pokonaniu Atlantyku 3 czerwca przybił do portu Belém, gdzie zszedł z pokładu Korniowski, a 4 lutego 1934 roku Wagner wodował nową Zjawę II. W grudniu, holowany przez Dar Pomorza pokonał Kanał Panamski.
Po utracie Zjawy II, którą – jak się okazało w Suva w archipelagu Fidżi – stoczyły świdraki, udał się statkiem handlowym do Australii serdecznie witany przez tamtejszą Polonię.