Dawniej był jednym z nielicznych współczesnych żaglowców, który stawiał na rejach boczne żagle wytykowe zwane lizlami, podobnie jak klipry.

Popularnie przezywany przez żeglarzy najpierw Rutek a obecnie Głowaś.

23 sierpnia 2009 roku, podczas rejsu z Trzebieży do Thyboron w Danii, nieopodal niemieckiego Cuxhaven, Kapitan Głowacki osiadł podczas odpływu na mieliźnie; nikt nie został poszkodowany, załogę ewakuowano.

W 2014 roku Kapitan Głowacki, uważany zawsze za żaglowiec niezbyt szybki i niemający dobrych właściwości regatowych, niespodziewanie zwyciężył w regatach The Tall Ships' Races na trasie Harlingen – Esbjerg. Należąc do klasy A (grupy największych żaglowców), w której był najmniejszą jednostką, wygrał pod dowództwem kapitana Wojciecha Maleiki swoją klasę i klasyfikację generalną.

Wymagający remontu żaglowiec został krótko po tych regatach odstawiony i przez pewien czas niszczał, nie pływając. W sierpniu 2016 roku osiadł na dnie przy kei w Trzebieży, w październiku 2016 roku przeholowany został do Kołobrzegu. Właściciel, PZŻ (udział we własności żaglowca miał też Zachodniopomorski OZŻ) nie miał środków na remont. Rozważano nieodpłatne przekazanie jednostki Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, co oznaczałoby wydobycie Głowackiego na brzeg i wycofanie z żeglugi.