Książka stanowi galerię barwnych postaci. Modest Matwiejewicz Kamnojedow to będący kompletnym idiotą pracownik administracji Instytutu, który nie potrafi pojąć filozofii pracy naukowca, według której „poniedziałek zaczyna się w sobotę”. W noc sylwestrową każe on Priwałowowi wygasić wszystkie światła i pozamykać wszystkie drzwi w Instytucie, ale Priwałow wkrótce odkrywa, że wszystkim naukowcom i tak udaje się znaleźć w instytucie i kontynuować badania. Witka Korniejew (archetypiczny cham) twierdzi, że zostawia do pracy w laboratorium w swoim zastępstwie „dubleta” (sobowtóra), ale Priwałow domyśla się, że ten dublet to w rzeczywistości sam Witek, gdyż dublety nie śpiewają i nie okazują emocji.
Spora część akcji powieści koncentruje się wokół laboratorium profesora Ambrożego Ambruazowicza Wybiegałły, którego widowiskowe eksperymenty cieszą się wprawdzie uznaniem publiki, ale nie wnoszą zbyt wiele do badań naukowych. W Sylwestra w pracowni Wybiegałły wykluwa się „model człowieka niezaspokojonego”, uniwersalnego konsumenta, który pożąda wszystkiego i wszystko może.