Tworząc Deklarację niepodległości, Jefferson zdawał sobie sprawę, że przytoczenie pięknych frazesów o uciskaniu kolonii przez Koronę nie wystarczy do przekonania świata o cierpieniu prowincji. Stąd w trzeciej części dokumentu wymienione zostały fakty, które miały świadczyć o tyranii króla.

Całkowite pominięcie przez Jeffersona parlamentu brytyjskiego jako źródła, z którego wywodziły się wszystkie ustawy i zrzucenie całej odpowiedzialności na króla Jerzego III było zabiegiem celowym. Wiązało się to z przyjęciem w 1774 r. wniosku Samuela Adamsa, który uznawał kolonie amerykańskie za dominium. Wobec tego wszelka władza parlamentu w koloniach nie miała mocy prawnej, a bunty i roszczenia bezzasadne. Amerykanie, szukając realnego winowajcy, znaleźli go w osobie króla.

W Deklaracji niepodległości wymieniono szereg nadużyć, jakich miał dopuścić się Jerzy III względem kolonii. Dotyczyły one w dużej części reakcji króla brytyjskiego na postęp rewolucji i miały na celu uzasadnienie niesubordynacji prowincji. Były to zarzuty typu:

W dokumencie z 4 lipca wymienione zostały pretensje wobec ustaw zatwierdzonych przez króla, a stanowiących punkt zapalny rewolucji. Znajdują się tam odwołania m.in.