W praktyce stosunki Komanczów z Szejenami były bardzo nikłe do czasów Wojny nad rzeką Czerwoną, gdzie plemiona Komanczów, Arapaho, Szejenów oraz Kiowa walczyły o ratowanie bizonów.

Konie Komancze słynęli z ogromnych stad koni, a także z mistrzowskiej umiejętności jazdy konnej. Byli uważani przez inne plemiona, a także przez białych za najlepszą kawalerię. Podobnie jak ich sprzymierzeńcy Kiowa, kradli oni konie Meksykanom oraz innym plemionom w odwecie za dawne utarczki. Mieli opanowane do perfekcji napady i porywanie całych stad koni, więc już wkrótce inni Indianie zaczęli się interesować ich stadninami, co pociągało za sobą kolejne potyczki. Konie przydawały się też w handlu wymiennym, dawano je jako prezenty „ślubne”, wymieniano na strzelby. M.in. z powodu ciągłych kradzieży bydła i koni Meksykanie walczyli długo i uporczywie z Komanczami. Indianie zakończyli wojnę, gdy zobaczyli, jak wielkim wrogiem są Stany Zjednoczone. Rezultatem wojny było zwycięstwo Komanczów nad Meksykiem.

Formacje bojowe, taktyki