Siły ukraińskie i separatystyczne nadal prowadziły wymianę ognia artyleryjskiego. 1 października ostrzelano sąsiadujące z lotniskiem szkołę i przystanek autobusowy w rejonie kijowskim w Doniecku. Zginęło dziesięciu cywilów, ale żaden uczeń nie odniósł obrażeń. Według Joanne Mariner z Amnesty International „nie można było powiedzieć”, kto był odpowiedzialny za ten incydent. Przyznała przy tym jednak, że „obszary mieszkalne zostały ostrzelane przez siły ukraińskie strzelające z lotniska”, ale siły DRL „również ponoszą za to odpowiedzialność, ponieważ gromadzą artylerię na obszarach mieszkalnych i prowadzą z nich ogień, co pozostaje w wyraźnej sprzeczności z prawem wojennym”. W tym samym czasie siły DNR wspierane przez czołgi zaczęły wkraczać na lotnisko i zajęły kilka hangarów, magazyn paliwa oraz budynki gospodarcze. Separatyści wykorzystali te budynki później jako stanowiska artyleryjskie i zaczęli z nich ostrzeliwać pozycje ukraińskie. Rebelianci nadal posuwali się naprzód i zdobyli centrum kontroli lotów, posterunek milicji i hotel, ale nie mogli posunąć się dalej. Wzajemny ostrzał kontynuowano 2 października. Sytuacja, zdaniem władz ukraińskich, była „trudna”.