Lucidor sprowadza z Paryża swego służącego, ubiera go jak światowca i, spotkawszy Angelikę, mówi jej, że znalazł dla niej męża, swego serdecznego przyjaciela, drugiego niego, który mieszka w Paryżu w tym samym co on domu. Angelika szczęśliwa i zawstydzona, jest przekonana, że Lucidor mówi o sobie samym, szczególnie, że unika podania imienia tego kogoś. Mówi o tym nawet Lizecie.
Kiedy w końcu zostaje jej przedstawiony Frontyn, nawet na niego nie spogląda. Obraża się na cały światː na Lizetę, która gratuluje jej kawalera, na Lucidora, który tak źle ją ocenił, na swą matkę, oburzoną, że odrzuciła tak korzystny mariaż. Zwraca Lucidorowi ledwo co otrzymaną od niego broszkę, nakazuje starającemu się kawalerowi, by wyjechał czym prędzej. Przyciskana przez Lucidora, na którego jest rozgoryczona, oświadcza, że skoro wymaga się od niej, by kogoś poślubiła, wyjdzie za Błażeja i pokocha go. Wobec obiecanych mu dwunastu tysięcy za kosza Błażej nie jest zbyt chętny do ożenku. Lucidor obiecuje mu więc dwadzieścia. Angelika grozi mu, że jeśli przyjmie te pieniądze, nie wyjdzie za niego. Lucidor zostaje z nią sam;