Według Michaiła Kuzmina poetka w tym czasie dzieliła się z czytelnikami umiejętnością pojmowania i miłowania rzeczy w ich metafizycznej więzi z przeżywanymi chwilami. Jak snopem światła wychwytywała związek jakiegoś przedmiotu – rękawiczki czy poświaty świec – z utworem, przedmiotu wydawałoby się odrzuconego i zepchniętego do niepamięci, ale dzięki temu przypomnieniu wywołującemu nagły, przemożny, i tym bardziej błogi ból.
Poruszanie przez Achmatową, kobietę, takich kwestii, chociaż w sposób subtelny i aluzyjny, było przyjmowane w jej czasach jako śmiała erotyka, a nie jako liryka miłosna, jak oceniano to 100 lat później. Jednocześnie jej utwory były przeniknięte duchem, jak eufemistycznie mówi się nadal, mistycyzmu, co oznaczało bez wątpienia związek z religią prawosławną, związek silny i obecny w życiu poetki do końca życia. Takie utwory – z obu obszarów, czy wręcz splecione ze sobą – można odszukać w tomikach Wieczór i Różaniec. Odbiór takich utworów był niejednoznaczny, dla wielu stanowił szok, zwłaszcza wspomniane splecenie.