Chile to mały, dumny i biedny kraj: zgodził się na organizację tego mundialu w taki sam sposób, w jaki Mussolini zgodził się wysłać nasze siły powietrzne do zbombardowania Londynu. Santiago dysponuje 700 miejscami hotelowymi. Całe dzielnice zajmują się prostytucją. Ten kraj i jego mieszkańcy są dumnie nieszczęśliwi i zacofani”. Chilijskie gazety odpowiadały na te zarzuty opisując Włochów jako faszystów, mafiosów i narkomanów (niektórzy gracze Interu Mediolan byli zamieszani w skandal dopingowy). Dziennikarze zostali zmuszeni do ucieczki z kraju, a reporter z Argentyny, wzięty za Włocha w barze w Santiago został dotkliwie pobity i trafił do szpitala.
Organizacja i przygotowania Chile do turnieju zostały poważnie zakłócone przez silne trzęsienie ziemi, które nawiedziło południe kraju w 1960 roku. Artykuły zamieszczone we włoskich gazetach La Nazione i Corriere della Sera opiniowały, że przyznanie Chile organizacji mistrzostw świata to „czyste szaleństwo”, co zostało później celowo wykorzystane i wyolbrzymione przez chilijskie gazety do sprowokowania narodu. Brytyjska gazeta Daily Express napisała: Turniej ten niesie za sobą ryzyko przekształcenia się w brutalny rozlew krwi. Relacje meczowe brzmią jak depesze z frontu. Spotkanie Włochy – Niemcy zostało opisane jako „wojenne manewry”.