Był profesjonalnym surferem dopóki nie uległ wypadkowi na Banzai Pipeline, w wyniku którego założono mu 150 szwów. Wielu ludzi uważało, iż to w wyniku tego zdarzenia Jack zajął się muzyką. W wywiadzie dla magazynu „Rolling Stone” powiedział on jednak, że podjął decyzję o zerwaniu z zawodowym surfingiem tydzień przed wypadkiem. W wieku 17 lat stał się najmłodszym uczestnikiem, któremu udało się zakwalifikować do finału zawodów surferów. Ostatecznie nie wziął on udziału w etapie finałowym, gdyż został zdyskwalifikowany z konkursu. Wiarę w Johnsona utrzymywała tylko jego przyjaciółka Tessa, która umacniała Johnsona w przekonaniu, że wciąż może spełnić swoje marzenia. Wracając do zdrowia w szpitalu zajął się pisaniem tekstów i ćwiczeniem gry na gitarze.

Mimo to Jack nie myślał na poważnie o zawodowym zajęciu się szeroko pojętą sztuką, aż do czasu studiów na University of California w Santa Barbara. To tutaj spotkał również swoją przyszłą żonę, Kim.