W połowie lat 50. pojawiła się gitara, która pobiła później popularnością wszystkie wcześniejsze. W pierwszych latach produkcji uważana była jednak za model tańszy i mniej profesjonalny np. od Jaguara – było to rozwinięcie Fendera Telecastera, model Stratocaster. Gitara posiadała trzy zestawy przetworników, które mogły być uruchamiane w pięciu kombinacjach. Ze względu na swą cenę, jak i wyjątkową elastyczność kształtowania dźwięku stała się najczęściej wybieraną gitarą. Fender sprzedał jej setki tysięcy sztuk. Powstało też wiele klonów, idących zapewne w miliony sztuk. Tym, kim dla ES-155 był Charlie Christian i dla ES-355 Chuck Berry, dla Stratocastera został Jimi Hendrix, który wypromował tę gitarę w większym stopniu niż ktokolwiek inny. Z kolei pierwszym jej użytkownikiem w Europie był Hank Marvin (The Shadows), dla którego Stratocastera ze Stanów Zjednoczonych przywiózł Cliff Richard.

Ciekawe są losy gitar Gibsona Flying V (Latające V), Explorera oraz Moderne. Gdy nastąpiła ich premiera w 1962 gitary trafiły w „próżnię”. Dopiero ponad 10 lat później doceniony został ich futurystyczny kształt i ostre brzmienie. Stały się potem nieodłącznym atrybutem muzyki heavymetalowej.