Około 15–20 minut przed uderzeniem w Giewont piorun uderzył w rejonie Ciemniaka, raniąc portugalskiego turystę. Po stronie słowackiej piorun uderzył w Banówkę, spychając czeskiego turystę w przepaść, w wyniku czego mężczyzna zginął.
W akcję ratunkową zaangażowanych było ok. 180 ratowników, w tym 80 ratowników TOPR. Rannych przez kilka godzin przewożono śmigłowcami TOPR-u, LPR-u i Policji. W sumie 56 osób zostało hospitalizowanych. Według danych na 24 sierpnia godz. 13:10 w szpitalach wciąż przebywało 29 osób poszkodowanych w wyniku burzy.
Po wypadku uruchomiono sztab kryzysowy. W Zakopanem do końca tygodnia ogłoszona została żałoba. Prokuratura wszczęła śledztwo pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci czterech osób. Ze względu na to, że (wg naczelnika TOPR) grzmoty były słyszalne pół godziny przed wydarzeniem na Giewoncie, rozpoczęła się ogólnokrajowa dyskusja na temat zachowania turystów w górach w razie zagrożenia burzą.
Badania medyczne i analiza działań ratunkowych Po zdarzeniu badacze związani m.in.