Robili to rodzice więźniów, którzy mieli pozwolenia na przynoszenie osadzonym jedzenia.
Dowództwo Irgunu uznało, że tylko 41 więźniów może zostać uwolnionych ze względów logistycznych (30 z Irgunu i 11 z Lechi).
Dzień przed operacją podzielono bojowników na poszczególne oddziały, którym wydano brytyjskie mundury korpusu inżynierów i poinstruowano, jak mają się zachowywać. Trzech z członków Irgunu miało udawać Arabów. Do ataku Irgun przygotował trzytonową ciężarówkę, dwie wojskowe i dwie cywilne furgonetki oraz jeepa dowódcy.
Przebieg operacji 4 maja konwój samochodów wjechał do miasta. Wojskowe furgonetki pojechały w stronę targowiska, z kolei ciężarówka zaparkowała w okolicach bramy do twierdzy. Początek operacji wyglądał tak, jakby brytyjscy żołnierze przyjechali naprawiać kable telefoniczne. Bojownicy weszli na budynek przylegający do murów więzienia i rozpoczęli montowanie na ścianie ładunków wybuchowych. W tym samym czasie dwa oddziały rozmieszczono na drodze wiodącej do twierdzy, w celu osłony i obserwacji okolicy. Jeden z nich dowodzony był przez Awszaloma Chawiwa. Kolejna grupa, przebrana za Arabów, rozlokowała się na północy miasta z moździerzem, w celu ostrzelania pobliskiego obozu wojskowego. Miało to na celu związanie walką Brytyjczyków, którzy ruszyliby na pomoc broniącemu się więzieniu.