Jedynym obowiązkiem Gerlikienė w gospodarstwie stała się hodowla kur, którą rozpoczęto od kilku sztuk przywiezionych przez męża ze Stanów Zjednoczonych. Po dziesięciu latach urodziła syna i w podzięce zrobiła tkaniny na ołtarz.

Wybuch II wojny światowej przyniósł kres spokojnemu życiu. Podczas mrozów niemieccy żołnierze zabrali męża Gerlikienė, który już wcześniej borykał się z problemami zdrowotnymi, do pracy przy wycince lasu. W rezultacie zachorował i zmarł, a Gerlikienė po raz trzeci poroniła. Po wojnie wojska rosyjskie zniszczyły gospodarstwo, a Gerlikienė straciła dostęp do rodzinnych oszczędności i popadła w ubóstwo. Gdy zaczęły się wywózki na Sybir, zaczęła ukrywać się z synem. Później, jej gospodarstwo zostało skolektywizowane. Po kilku latach Gerlikienė wyszła ponownie za mąż. Żeby uniknąć pracy w polu, zajęła się hodowlą kur, które w zimie trzymała w swojej zakopconej kuchni.