Długotrwała i zaciekła obrona fortecy wykazała swe istotne znaczenie dla zaangażowania znacznej części wojsk nieprzyjaciela i dla osłabienia sił Francuzów, którzy w działaniach tych (według ocen sabaudzkich) utracili 12 tys. żołnierzy, w tym 6 generałów, 547 oficerów i 30 inżynierów.
Wtórne oblężenie było kontynuacją wcześniejszych operacji w Piemoncie prowadzonych przez generała La Feuillade. Po kolejnej kapitulacji obleganego (od czerwca do końca lipca 1705) Chivasso jego 21-tysięczne wojska podeszły pod Turyn w sile 44 batalionów i 53 szwadronów z 60 działami. Swego monarchę zapewniał, że „JKMość może mi uciąć głowę, gdybym nie wziął Turynu”. Miasta broniło wówczas 4 tysiące Austriaków pod komendą hr. von Dauna. Osłabione jednak dotychczasowymi działaniami, wojska Francuzów nie były w stanie podjąć oblężenia na wielką skalę i w połowie października wycofały się na kwatery zimowe.
Wykorzystując to, zimą książę Wiktor Amadeusz II wzmocnił fortyfikacje miasta i zasilił dowodzony przez von Dauna garnizon 12 batalionami Sabaudczyków (8500), oprócz 1,5 tys. Austriaków i 4,5 tys. członków milicji miejskich. Fortyfikacje miejskie i pięciokątna cytadela dysponowały też artylerią złożoną z niemal 200 armat i prawie 50 moździerzy, pozostającą pod komendą hr. Solaro.