Publiczne oburzenie, że ktoś mógł wykorzystać ciężko upośledzoną dziewczynkę, aby zabić jej matkę, ustąpiło miejsca szokowi i współczuciu dla Gypsy Rose, kiedy śledczy ogłosili, że kobieta była dorosła i mimo twierdzeń jej matki nie miała żadnych fizycznych ani psychicznych problemów.
Dalsze dochodzenie w sprawie wykazało, że niektórzy lekarze badający Gypsy Rose - zarówno lokalni, jak i pochodzący z Nowego Orleanu (gdzie kobieta z matką mieszkały wcześniej) – nie znaleźli żadnych dowodów na deklarowane zaburzenia. Jeden ze specjalistów podejrzewał nawet, że Dee Dee cierpi na zastępczy zespół Münchhausena. Jednak kiedy rodzina lub sąsiedzi zwracali uwagę na niewłaściwe traktowanie Gypsy, matka zmieniała miejsce zamieszkania, wciąż czerpiąc korzyści od fundacji charytatywnych (m.in. Habitat for Humanity, Ronald McDonald House i Make-A-Wish Foundation).
Dee Dee, która prawdopodobnie faktycznie miała zastępczy zespół Münchhausena, wmawiała córce, że jest młodsza, niż w rzeczywistości, oraz zmuszała ją do udawania niepełnosprawności i przewlekłych chorób, poddając ją niepotrzebnym zabiegom chirurgicznym i podając jej leki, a także kontrolując ją przez znęcanie się psychiczne oraz fizyczne.