Wziął także czynny udział w akcji pacyfikacyjnej 4 października 1942 roku, kiedy to w odwecie za rzekome podpalenie stajni, w której komendant Gottlieb Hering trzymał swoje ulubione konie, zamordowano ponad 50 Polaków i Ukraińców zamieszkałych w Lubyczy Królewskiej i okolicznych wsiach. To on razem z Fritzem Jirmannem rozstrzeliwał wskazane przez Heringa ofiary. Był uznawany za jednego z najokrutniejszych członków obozowej załogi. Rudolf Reder wspominał:
Na jego cześć jedna z dróg na terenie obozu została nazwana „Feixstraße”. Niemniej pozostali członkowie załogi, stanowiący w większości zwartą grupę weteranów akcji T4, traktowali go z wyższością i dystansem, stawiając go niemal na równi z sowieckimi volksdeutschami, którzy służyli w kompanii wartowniczej.
W grudniu 1942 roku objął stanowisko komendanta obozu pracy dla Żydów w Budzyniu. Okres, w którym sprawował rządy, uznawany jest za najkrwawszy w całej historii obozu. Szczególnie często przeprowadzano wtedy „selekcje”, w których wyniku więźniowie niezdolni do pracy byli rozstrzeliwani lub wysyłani do obozów zagłady. W Budzyniu przebywał do czerwca/lipca lub sierpnia 1943 roku.