Krytyka Słownik spotkał się z krytyką, zwłaszcza w początkowej fazie jego ukazywania się. Część recenzentów przyjęła go pozytywnie, wskazując, że można go polecić zarówno uczniom, jak i nauczycielom. Według leksykografa Piotra Żmigrodzkiego w wydawnictwie dostrzega się pozytywną tendencję do uniwersalizacji słownika, czyli przedstawienie jak najpełniejszego opisu, włącznie z funkcją słowa w strukturach językowych, np. kolokacje, synonimy itp. Krytycy zarzucali mu wtórność definicji, ich niepoprawność, braki i błędy przy podawaniu informacji gramatycznych. Szczególne kontrowersje budził dobór słownictwa: kwestionowano występowanie we współczesnej polszczyźnie takich słów, jak m.in. atoli, austeria, bibliopola, cichostępy, cierlica. Zdaniem leksykografów słownik zawiera zbyt dużą liczbę wyrazów wywodzących się z gwar środowiskowych i wyrazów pochodnych od nazw geograficznych, np. Adygejczyk, Adygejka, które nie były używane. Skrytykowano również przykłady, których nie zaczerpnięto z korpusów językowych, a które zostały stworzone przez autorów słownika, w związku z czym ich funkcja ilustracyjna jest iluzoryczna.