Živanović wrócił do Burbank, gdzie uczył dzieci łyżwiarstwa w lokalnym klubie. Prowadził spokojne życie, pracując dorywczo na prywatnych pokazach łyżwiarskich oraz udzielając prywatnych lekcji łyżwiarstwa. W międzyczasie kolejni łyżwiarze wypadali z kolejki do występu na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2006 w Turynie. Tydzień przed rozpoczęciem igrzysk jeden z oficjeli Serbii i Czarnogóry próbował bezskutecznie dodzwonić się do niego w środku nocy. Nie odebrał telefonu, dlatego informację o awansie olimpijskim przekazała mu rano matka Glenda. Živanović otrzymał wsparcie rodziny oraz jego uczniów, którzy tuż przed wyjazdem zaprosili swojego trenera na lodowisko Pickwick Ice Center i uhonorowali własnym medalem.

Živanović reprezentował na igrzyskach Serbię i Czarnogórę, choć ledwo znał język tego kraju i nie rozpoznawał jego hymnu. Był jednym z sześciu reprezentantów Serbii i Czarnogóry w Turynie.

Do programu dowolnego solistów awansowało 24 zawodników, zaś Živanović zajął 26. lokatę.